- Posty: 1723
- Otrzymane podziękowania: 141
- /
- /
- /
- /
- strasznie boje się porodu :(
strasznie boje się porodu :(
- Gosia 2712
-
- Wylogowany
- mistrzyni słowa
-





Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.
- Alex_87
-
- Wylogowany
- mistrzyni słowa
-
- Posty: 2022
- Otrzymane podziękowania: 13


Głowa do góry

Ja swój poród wspominam bardzo dobrze, a kilka godzin po porodzie nic już nie pamiętałam

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.
- Gosia 2712
-
- Wylogowany
- mistrzyni słowa
-
- Posty: 1723
- Otrzymane podziękowania: 141




Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.
- mesy
-
- Wylogowany
- mistrzyni słowa
-
- Posty: 5151
- Otrzymane podziękowania: 198



Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.
- Suzi
-
- Wylogowany
- mistrzyni słowa
-
- do trzech razy sztuka... ;-)
- Posty: 2080
- Otrzymane podziękowania: 25



Glowa do gory!
Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.
- Alex_87
-
- Wylogowany
- mistrzyni słowa
-
- Posty: 2022
- Otrzymane podziękowania: 13


Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.
- marysiamarysia
-
- Wylogowany
- pierwsze słowa
-
- Posty: 203
- Otrzymane podziękowania: 1


Że boli nie ma się co oszukiwać , ale boli tylko 10 razy mocniej niż na @

Ja rodziłam trzy razy , chciałabym czwarty , więc tak tragicznie nie ma

Słyszałam kiedyś o porodzie bez bóli , z samymi bezbolesnymi skurczami i zawsze miałam ochotę tak rodzić . Nie było mi to dane, ale nie bójcie się porodu dziewczyny






O ! Przypomniałam sobie coś . Kiedy tak bałam się porodu , jak niektóre dziewczyny , to siedziałam w necie i szukałam informacji jak sobie można pomóc . Wyczytałam wtedy , że powinno się pić napar z LIŚCI malin ( nie herbatę malinową ) Ohydne to było ale piłam . Rzygałam i piłam .Płakałam i piłam . Nie wiem czy ten napar zadziałał , bo tego człowiek nigdy nie może być pewny , ale wody odeszły mi już w domu ( dwa poprzednie porody były prowokowane ) rodziłam 4 godzinki . Pamiętam jak położna mi powiedziała : ,,Przy takich skurczach kochana , to ty mi nie urodzisz ,, Szlak mnie wtedy trafił , bo miało być szybko ,tyle niedobrych herbat wypiłam i dupa !!!!
Okazało się , że za paręnaście minut miałam już swoją Zuzię . Gdy urodziłam położna spytała czy piłam herbatę z liści malin

Gdyby któraś z Was była zainteresowana , to poczytajcie , zapytajcie położnych , lekarza...ale żeby nie było , że Maryśka mówiła

Myślę , że teraz też bym sobie to ustrojstwo zaczęła pić , tak profilaktycznie

I koniec strachu dziewczyny . Jak wlazło to i wyleźć musi



Amen



Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.
- asiulek_dolls
-
- Wylogowany
- gadatliwa
-
- Posty: 928
- Otrzymane podziękowania: 91
i ja się bałam, choć muszę przyznać, że nie jakoś bardzo
na początku wydawało mi się, że choćby nie wiem co muszę jakimś cudem załatwić sobie cesarkę, wkoło sporo znajomych, bratowa i kuzynka były w ciąży i właściwie u każdej kończyło się na cesarce, całkiem dobrze i szybko dochodziły do siebie, więc przez głowę przeszła mi myśl a może ta cesarka to dobre rozwiązanie, a może dzidzia się nie obróci... (jedna ze znajomych miała cesarkę właśnie z powodu tego że dziecko się nie obróciło)
później przestałam o tym myśleć, dość wcześnie zaczęłam kompletowanie wyprawki, do porodu było dużo czasu więc stwierdziłam, że później będę się tym martwić, kiedy po jednej z wizyt okazało się, że dziecko się obróciło pomyślałam no ok synuś, mam rozumieć, że poradzimy sobie bez cięca i tak jakoś naturalnie i spokojnie przyjęłam to jako znak od mojego dziecka że woli w sposób naturalny pojawić się na świecie
m.in. po rozmowach z mamusiami tu na forum i po kilku lekturach, utwierdzałam się że poród siłami natury to najlepsze rozwiązanie, strach przed bólem przytłoczyły inne sprawy i stał się jakiś taki mało istotny, nieważny... kiedy znalazły się takie krótkie chwile w których sobie o nim przypominałam, sama ustawiałam się do pionu, mówiłam sobie ogarnij się! nie panikuj! będzie boleć, będzie bardzo boleć! i co z tego? przecież to nie będzie trwało wiecznie, poboli i przestanie! i to wystarczyło, uświadamianie sobie co mnie czeka, nastawienie się na to że będzie zaje__ście bolało, że będzie bolało tak jak nigdy dotąd ale to minie... i tak strach zamienił się w siłę, siłę która mówiła dasz radę, zaczęłam myśleć o tym jak wiele kobiet rodzi i o tym że nie dość że dają radę to decydują się na kolejne dzieci
i jak było?
mój synek postanowił mnie zaskoczyć i urodził się dokładnie na miesiąc przed terminem,
w sobotę ok 22 wstając z sofy poczułam że muszę siku i miałam wrażenie że nie zdążyłam do łazienki, było tego tak odrobinkę i przypomniałam sobie że gdzieś w książce przeczytałam że w 9miesiącu może pojawić się problem z trzymaniem moczu, pomyślałam że to właśnie mnie dopadło, do szpitala wybrałam się dopiero w niedzielę popołudniu bo dotarło do mnie że to jednak może wody płodowe zaczęły się sączyć... dosłownie sączyć po kropelce co jakiś czas,
położyli mnie na patologii ciąży i nawet wtedy nie zdawałam sobie sprawy jak szybko przytulę synka, dodam że poza sączeniem wód nie miałam ŻADNYCH innych objawów, zero skurczy, tylko malutkie rozwarcie,
dostałam jakieś kroplówki z antybiotykiem (przez to odejście wód),
pierwszy skurcz miałam przed godz.1 w nocy i zorientowałam się że to był skurcz dopiero po 40 minutach kiedy to się powtórzyło, zadzwoniłam po położną, przyszła powiedziała że to rzeczywiście skurcze i że jak będą regularne co 10 minut utrzymywać się przez godzinę to mam dzwonić i wtedy zawoła lekarza, skurcze dość szybko zrobiły się regularne i dla mnie te co 10 minut były całkiem spoko, bolało tak jak na okres przez chwilkę ok.minuty później odpuszczało, kontrolowałam czas na zegarku i kiedy widziałam że od poprzedniego skurczu minęło 8-9min. wiedziałam że zbliża się następny i kiedy nie pojawiały się tak jak te pierwsze niespodziewanie to były naprawdę znośne, po położna zadzwoniłam ok.3 a po 4 byłam już na sali przedporodowej (skurcze 6-5min.), zadzwoniłam po męża, później położna zrobiła mi lewatywę (której chyba bałam się bardziej niż porodu



ból... hmmm... tak jak inne mamusie zapomniałam już o nim... był to wiem na pewno ale czy aż taki straszny jak sobie wyobrażałam.... raczej nie... NA PEWNO NIE!
to raczej bóle krzyżowe które pojawiły się przy częstych skurczach bolały bardziej ale nie aż tak żeby zwalało z nóg a kiedy dostałam gazik to szybko z bóli krzyżowych przeszły w parte bolało ale już zdecydowanie mniej - nie pamiętam samego bólu ale raczej to co wtedy myślałam pamiętam że po gaziku poczułam ulgę, że kiedy poczułam bóle parte wiedziałam że to już niedługo, że zaraz będzie po wszystkim
i na koniec taka rada dla przestraszonych przyszłych mam:
SŁUCHAJCIE UWAŻNIE POŁOŻNEJ I MIMO TEGO JAK BĘDZIE BOLAŁO STARAJCIE SIĘ ROBIĆ DOKŁADNIE TO CO WAM MÓWI PODCZAS PORODU!!!
to bardzo ważne, jeśli będziecie wykonywać jej wskazówki wszystko powinno pójść szybko i sprawnie
ja nie chodziłam do szkoły rodzenia, o porodzie poczytałam tylko trochę w książce, nie w necie, nie w gazetach, trochę wysłuchałam znajomych i ich historii i tyle zdałam się zupełnie na położną, na jej wiedzę i doświadczenie i wyszło mi to na dobre, poród wspominam bardzo dobrze i marzę o kolejnym dzieciaczku
a i jeszcze jedno zamiast krzyczeć -jak na filmach


powodzenia i szybkich porodów bez komplikacji życzę

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.
- marzenap
-
- Wylogowany
- pierwsze słowa
-
- Posty: 144
- Otrzymane podziękowania: 0



Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.
- asiulek_dolls
-
- Wylogowany
- gadatliwa
-
- Posty: 928
- Otrzymane podziękowania: 91


Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.
- Magdalen
-
- Wylogowany
- rozmowna
-
- Wszystko sie kręci wokół Was moje maleństwa !
- Posty: 528
- Otrzymane podziękowania: 20

To moj drugi porod bedzie .


Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.
- asiulek_dolls
-
- Wylogowany
- gadatliwa
-
- Posty: 928
- Otrzymane podziękowania: 91



ja mam nadzieję, że jeśli jeszcze kiedyś będzie mi dane rodzić to prysznic i mój przyjaciel gazik wystarczą i że znowu obejdzie się bez znieczulenia
Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.
- ann-sunshine
-
- Wylogowany
- mistrzyni słowa
-
- Nieopisana radość
- Posty: 3656
- Otrzymane podziękowania: 178

Dowiedzcie sie o porodzie tyle ile mozecie, poczytajcie o etapach, o kryzysie 7 cm, porozmawiajcie z polozna jak to bedzie wygladalo, boimy sie nieznanego. I jak mozecie rodzic rodzinnie to polecam zabrac meza, partnera, mame, siostre albo oplacic sobie dule. I sluchac polecen, wiem ze to nie proste, mnie maz musial tlumaczyc slowa poloznej i przekonywac do nich. Ale do przezycia jest
Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.
- patka89
-
- Wylogowany
- budujemy zdania
-
- Posty: 301
- Otrzymane podziękowania: 1

ja boje się ,że już jak dziecko będzie wychodził na tej ostatniej drodze
to będzie wtedy najbardziej bolało

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.
- asiulek_dolls
-
- Wylogowany
- gadatliwa
-
- Posty: 928
- Otrzymane podziękowania: 91
co do osoby towarzyszącej przy porodzie to jestem jak najbardziej za!
ze mną był mąż, co prawda przez ostatnie dwie godziny ale na prawdę się przydał,
ja chodziłam zgięta w pół bo w takiej pozycji czułam lekką ulgę w bólu i to na prawdę cudowne że może być przy tobie ktoś kto pomoże ci przejść do łazienki, poda ręcznik czy wodę do picia
na początku zakładaliśmy że T. będzie ze mną przy pierwszej fazie i później zaczeka aż będzie po wszystkim, wyszło oczywiście tak że był ze mną do końca i to w sumie zasługa położnej, angażowała go w różne rzeczy jeszcze zanim przeszliśmy na salę porodową, a później powiedziała że przechodzimy i żeby szedł z nami bo się dobrze spisuje i super mnie wspiera, sprawiła tym że czuł się potrzebny i doceniony i mino wcześniejszych oporów bez słowa sprzeciwu przeszedł z nami do drugiej sali

jeśli Wasz mąż/partner ma jednak opory przed porodem rodzinnym to siłą go nie zmuszajcie, porozmawiajcie z mamą, siostrą lub przyjaciółką może któraś z nich zgodzi się Wam towarzyszyć chociaż w tej pierwszej fazie porodu, pamiętajcie że musi to być osoba z którą jesteście blisko bo to bardzo intymne wydarzenie w waszym życiu, ktoś komu ufacie i przy kim będziecie czuć się bezpiecznie i swobodnie, jeśli będzie to np. przyjaciółka dobrze byłoby gdyby sama miała już poród za sobą wydaje mi się że wtedy mniej będziecie się krępować i Wy i ona
pamiętam jedną rozmowę z moją bratową, dotyczyła mojej sąsiadki która jak sie okazało towarzyszyła swojej przyjaciółce podczas porodu, pamiętam zdziwienie bratowej i jej opinię na ten temat mimo że sama jest mamą - nie zrozumiała, to było przed moim porodem powiedziałam wtedy że dla mnie to piękny dowód przyjaźni, że tez chciałabym żeby ktoś ze mną był i choćby podał coś do picia, pamiętam jej słowa "ja nawet wtedy nie pomyślałam o czymś do picia" no tak być może nie pomyślała ale miała cesarkę, zaplanowaną i poszła do porodu trochę jak na inny zabieg z wyznaczoną datą i godziną dwie godziny po pojawieniu się w szpitalu była na sali operacyjnej - dlatego uczulam Was na wybór osoby którą weźmiecie do porodu, dlatego wydaje mi się że dobrze jeśli jest to ktoś kto sam to przeżył, a jeśli nie to warto z taką osobą dużo rozmawiać, razem czytać tak by mogła być pomocna a nie przeszkadzała (z własnym chłopem to co innego nawet jak zacznie trochę przeszkadzać to można go opie...lić i ustawić do pionu)

gdyby któraś z moich przyjaciółek bądź bliskich koleżanek potrzebowała towarzystwa bez wahania i z poczuciem dumy i wyróżnienia wspierałabym ją podczas porodu
co do kryzysu 7cm o którym wspomniała ann-sunshine to w moim odczuciu nie jest tak źle, właściwie to spodziewałam się że będę wtedy wyć z bólu a kiedy okazało się że nie mogę dostać zzo bo już jest za późno (7cm rozwarcia) to się zdziwiłam (oczy miałam chyba jak na kreskówkach

julka nie podobno a na pewno!! czujesz takie rozciąganie przez nacisk dziecka boli ale nie jakoś bardzo, ja w pewnym momencie bałam się że pęknę nie przez ból a przez to uczucie rozciągania i poprosiłam o nacięcie krocza i dwa skurcze później było po wszystkim
dziewczyny naprawdę jak będziecie słuchać położnej i wykonywać jej polecenia to 2-3 skurcze i po bólu
Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.