BezpiecznaCiaza112023

STARANIA O CIAZE

13 lata 4 miesiąc temu #179243 przez delfinek83
Asik gratuluję serdecznie Młoda Mamusiu!!! :lol: :kiss: :kiss: :kiss:
teraz z niecierpliwością czekamy na fotki małego Szymonka :)
i na kolejne forumowe dzieciaczki :kiss:

witam nowe staraczki, przyda się trochę świeżej krwi :silly:
powodzenia i trzymam za Was wszystkie kciuki :woohoo:

a my właśnie w nocy z poniedziałku na wtorek wróciliśmy z Zakopanego, gdzie byliśmy kilka dni odpocząć i nabrać sił :)

padam z nóg i idę w kimono, dobrej nocy pa


[url=http://www.suwaczki.com/tickers/16ud3e3k6640b9q1.png[/img][/url]
Temat został zablokowany.
13 lata 4 miesiąc temu #179253 przez eash
osz kurcze, ale wpisow - pol godziny potrzebowalam, na przeczytanie ;)

Asik - GRATULACJE! :kiss:

Aguska23 - witamy! i trzymamy kciuki. napisz cos wiecej o sobie.

madziaska - ja też zawsze byłam osobą poukładaną i zaplanowaną i chyba nadal taka jestem, dlatego boleśnie odczułam kłopoty z zajściem w pierwszą ciążę, którą przecież zaplanowałam na taki, nie inny czas, a potem wyszło inaczej... boleśnie odczułam fakt, że poród był przez cc, a nie naturalny, bo przecież zaplanowałam naturalny... boleśnie odczułam kłopoty z karmieniem piersią i konieczność wprowadzenia butli, bo przecież planowałam być "prawdziwą matką Polką", co to "żadnego sztucznego świństwa dziecku nie poda, tylko cyc"... aż się deprechy poporodowej nabawiłam... a potem, aż do dzisiaj, równie boleśnie odczuwam ogólny chaos i bałagan w domu, bo jak sie pracuje 8 godzin, a mąż kilkanaście, i ma się tylko popołudnie na sprzątanie, pranie, gotowanie, prasowanie, zakupy i co tam jeszcze, a po południu to akurat dziecko ma ochotę płakać, marudzić i robić kupę co 5 minut, no to wiesz... no i boleśnie odczuwam niemożnośc zajścia w te druga wymarzona ciążę, co to w planach miała być szybko, tak żeby po macierzyńskim wskoczyć od razu na lekarskie i nie zawracać dupy szefowi powrotem do pracy na chwilę... poukładane pedantki, planujące wszystko, mają ciężko w życiu, to fakt :dry:

gorla - u nas sytuacja podobna. mamy ok. 10 ha własnego pola (zboża, motylkowe) i ok. 35ha dzierżawionych łąk i pastwisk, na których trzymamy średnio 20-25 szt. bydła (liczba zmienna, bo mamy tak 10-15 mamek, a w sezonie dochodzą do tego cielęta, bydło mięsne, nie doimy). i też gdyby nie to, że mój tato połowę prac (a czasem większość) wykonuje za nas. dzięki temu ja mogę pracować na cały etat, a mąż zasuwa po 9-12 godzin 5-6 dni w tyg. na dużej budowie. zrezygnować z tego jeszcze przez pare lat nie mozemy, nawet gdybysmy chcieli, bo jestesmy skredytowani, kredyt z doplata ARiMR, zobowiązanie do prowadzenia działalności do 2016r., rozumiesz... ostatnio dochodzimy do wniosku, ze moze jednak nie rezygnowac, ze moze - ze wzgledu na dziecko (dzieci) - zrezygnowalabym z pracy i zajela sie z pomoca rodziny gospodarowaniem (nie chcem, ale muszem...) moglabym zrezygnować z opiekunki i być w domu z malutką, to dla niej ważne i dla mnie w sumie też. nawet zaplanowaliśmy budowę nowych pomieszczeń inwentarskich w przyszłym roku na wiosnę. ale czasem to się zastanawiam, czy to wszystko ma sens, eh... po prostu innego prywatnego interesu na naszym terenie raczej nie otworze, a praca na etat wymaga pozostawienia dziecka z obca osoba, wiec z dwojga zlego chyba lepsza ta gospodara, przynajmniej na jakis czas, co o tym myslisz?

saiko - ja sie czasem budze, patrze w lustro i mysle: Boze, przeciez ja w środku ciagle jestem ta sama nastolatka marzącą o niebieskich migdałach i mającą przed sobą cała przyszłośc, jak to sie stalo, ze mam męża, dziecko, kredyt, dom, poważną pracę i rachunki...? i jak to możliwe, ze skonczylam juz 27 lat, a wiec zaledwie 3 zostaly mi do trzydziestki? i jak to mozliwe, ze mam meza, ktory w przyszlym roku skonczy 40, ktorego koledzy maja dorastajace dzieci, a niektorzy nawet wnuki? kosmos... wiecie, do dzisiaj pamietam z dziecinstwa taka scenke: bawie sie na podlodze w kuchni, mama zmywa naczynia, a ja wypytuje: mamo, ile lat ma babcia..., ile lat tato..., a ile lat ty masz? i mama mowi, ze 28, a ja: "Boze, ale ty stara jestes!" a dzis usmiecham sie do siebie tak, jak wtedy mama do mnie. szok :blink:

ale wpis walnelam dlugi. wybaczcie... :blush:
Temat został zablokowany.
13 lata 4 miesiąc temu #179260 przez vestusia
Dżem dobry wszystkim :)

Eash, jak przeczytałam początek Twojego wpisu to odniosłam wrażenie, że piszesz o mnie :D Ja też chciałam mieć wszystko poukładane, zaplanowane, bo przecież tak jest bezpieczniej no i im lepsza organizacja spraw, tym lepiej wszystko wychodzi. Nie lubiłam chaosu. No ale co z tego, że z ciążą nie wyszło tak, jak chciałam, tylko o jakieś kilka miesięcy później. Też bym chciała drugą dzidzię na macierzyńskim, tzn. zaległych urlopach wypoczynkowych, ale to też pewnie nie wyjdzie, zresztą nie wiem czy drugą dzidzię będziemy chcieli tak szybko po pierwszej. Ale kasa by była. Generalnie jak się ma tak wszystko zaplanowane i potem coś nie wychodzi, to przechodzimy większy kryzys. Przynajmniej ja tak miałam, że byłam sfrustrowana i miałam pretensje do siebie, do wszystkich, że dlaczego nie idzie po mojej myśli, przecież taki piękny plan na życie miałam.

A z tym ostatnim to też masz rację. My dziś już mamy prawie 30 lat (chyba jesteśmy w tym samym wieku, bo również w czerwcu skończyłam 27 lat), Ty masz dziecko, ja już prawie... jej.... jak ten czas leci.... :)
Temat został zablokowany.
13 lata 4 miesiąc temu #179268 przez Marta M
eash cos bylo w Twoim wpisie ze sklonilo mnie do glebokich przemyslen :)

Ja cale zycie pragnelam miec dziecko, byc w ciazy i zawsze powtarzalam ze jak zajde to bede najszczesliwsza, ze bede czytac mase gazet dla mam i takie tam...i od wielkiego szczescia w pierwszych tygodniach ciazy przeszlo mi na zle samopoczucie, wymioty, ze zaczelam unikac ogladania nawet reklam dla dzieci, na zdjecia ktore dostawalam z usg czasami nie moglam patrzec, czulam ze zwymiotuje..i strach: BEDE WYRODNA MATKA, skoro sie tak zachowuje, ale nie panowalam nad tym..przeszly wymioty, dzieki Bogu strach i wredne mysli minely :)

Niedlugo historia zatoczy nowe kolo: Hania powie to co Ty do swoich rodzicow te kilkanascie lat temu..

A gosiak tak mi sie przypomnialo.. Jak zaszlam w ciaze pochwalilismy sie znajomym..i Ani tak smutno sie zrobilo, powiedziala ze tez sie staraja i nic..i przedwczoraj sie dowiaduje ze sa II i jest pecherzyk :) Zdrowi a starali sie ponad rok..Wasz czas tez przyjdzie :)
Temat został zablokowany.
13 lata 4 miesiąc temu #179282 przez Aguska23
eash napisał:

osz kurcze, ale wpisow - pol godziny potrzebowalam, na przeczytanie ;)

Aguska23 - witamy! i trzymamy kciuki. napisz cos wiecej o sobie.



Coś więcej o mnie hmm.... W tym roku obroniłam licencjat z administracji, więc od października zaczynam magisterkę. Dodatkowo zachciało mi się prawo jazdy zrobić, więc we wtorek czeka mnie pierwsza godzina jazdy. Długo się nad tym zastanawiałam, ale stwierdziłam, że z takim zawodem jak ma mój mąż to muszę zrobić. Właśnie od ślubu to na razie czekam aż mój mąż z końcem września wróci w końcu do domu na stałe a nie tylko na weekendy...
Ja natomiast pracuje w WUP na infolinii. Dziś np. od 10 do 18, a kolejny tydzień od 7:30 do 15:30. Uwielbiam książki, tylko ostatnimi czasy nie za bardzo miałam czas na tą przyjemność ;)

Podobnie jak i Wy zawsze myślałam o sobie, że jestem poukładana, że mam wszystko zaplanowane i mam to czego chcę..No niestety jak się okazuje akurat jeśli chodzi o ciążę to to, że się chce akurat teraz nie oznacza, że tak będzie ;p Choć np. mojej koleżance udało się tydzień po ślubie i teraz jest w 9 tygodniu ciąży. ;)
Temat został zablokowany.
13 lata 4 miesiąc temu #179315 przez Mirella
No to Gosiak przerypane masz bo mi rodzina neta mobilnego dała i wszystko przeczytałam :P :P :P ale zaraz, najpierw najważniejsze

AAAAAAAAAASSSSSSSSSSIIIIIIIIKKKKKKKKKKKKKKKK :kiss: :kiss: :kiss: :kiss: :kiss: :kiss: :kiss: :kiss: :kiss: :kiss: :kiss: :kiss: :kiss: :kiss: :kiss: :kiss: :kiss: :kiss: :kiss: :kiss: :kiss: :kiss: :kiss: :kiss: :kiss: :kiss: :kiss:


Eash, o ile pamiętam to jeszcze przed Hanią Ci mówiłam, że nic a nic przy dziecku nie zaplanujesz, jak nie wierzysz to sobie sprawdź, trzeba było zapamiętać :P Tak poza tym to widzę że nic się nie zmieniłaś, to spoko, wrzuć na luz, raz się udało to i drugi się uda, nic się nie zmieniło to i płodność nie :D


Gosiak, a masz a masz aaa maaaasz :P

masz się uspokoić i grzeczna być, no!!! bo ja wszystko widzę tylko pisać nie mam czasu.


Nowe staraczki witam i na starcie buziakuję :kiss: potem będę przez łeb dawać jak będzie trzeba :P


Mirella się nie stara, Mirella czeka aż wpadnie :P nie liczę nie spisuję, nie latam z termometrem, nie mam wykresu na SM, nie chodzę do gina się monitorować, męża na badania nie gonię, no same widzicie, co to za staranka... ;)


Widzicie jak rano wstałam? Idę nad jeziorko zaraz, buziakuję Was wszystkie i błogosławię w dalszych starankach, a wszystkie ciężaróweczki brzuszki głaskać ślicznie proszę :kiss:
Temat został zablokowany.
13 lata 4 miesiąc temu #179391 przez MagdaM
Mirella love you :kiss: :lol:

www.ciepelkowo.pl


[*] 9.12.2010 r.
Temat został zablokowany.
13 lata 4 miesiąc temu #179444 przez eash
Aguska23, o rany - ja tez prawko teraz robie :lol: kurs zrobilam w ogolniaku, 10 lat temu, potem bylo 5 niezdanych egzaminow i twrade postanowienie, ze "nigdy wiecej" - bylam beznadziejnym kierowca, mialam eznadziejnego instruktora, a po wszystkim nabawilam sie leku przed samochodem i podróżowaniem jako kierowca i pasażer. a teraz mam dziecko, które ciągle gdzieś trzeba wieźć, dom na wsi, skąd wszędzie daleko i męża, któremu zaraz się zaczną delegacje na drugi koniec Polski. no to zmusiłam się i poszłam. instruktora mam ok, mam za sobą zaledwie 6 godzin jazdy (planuję wykupić jeszcze z 70...) i mam wrażenie, że nadal jeżdżę beznadziejnie, chociaż on mówi, że nie jest tak źle. do testów się nie mogę zagonić, brak czasu dla siebie i świętego spokoju, robię po trochę w pracy, bo teorie chce zdawac wczesniej niz jazde. eh, kochana, trzymam kciuki za ciebie i twoje prawko w takim razie.

Mirella, ty jak tak te klapsy rozdajesz, to ja od razu myśle o seksie, bo mojego klapsanie w dupke podnieca, buahahahah :lol:
Temat został zablokowany.
13 lata 4 miesiąc temu #179451 przez Aguska23
Eash o to mamy wspólny cel :) przede mną dopiero 1 godzina będzie okaże się jaki ze mnie kierowca. Do testów przygotowałam się szybko bo sama w domu jestem (mój mąż na szkoleniu w Kętrzynie do końca września, wraca tylko na weekendy).
Temat został zablokowany.
13 lata 4 miesiąc temu #179456 przez gosiak
Witam czwartkowo :woohoo:

chłopek moje staranka trwają już troszkę ponad roczek, mniej więcej tyle ile pokazuje mój suwaczek ślubny :woohoo: pamiętam jak sobie zaplanowałam że po ślubie od razu się staramy bo po co czekać a tu już roczek zleciał i nadal nic...oj plany lubią się krzyżować.

Mirella już myślałam że mogę tu pomarudzić puki czarownica nie widzi, a tu lipa zaś mi się oberwało :blush: miłego dnia nad jeziorkiem :laugh: też bym się poplumkała taka fajna pogoda, chyba ostatnie podrygi lata :)

eash no z tych Twoich skojarzeń z Mirelli klapsów to mnie rozbawiłaś heheh :lol: :lol: :lol: :lol: chyba każdy facet już tak ma że to lubi :blink: ja nie wiem co w tych klapsach jest :blush:

Marta Magda dzięki :kiss:

[*] 6tc 23.11.2013
01.2015 Ivf
Temat został zablokowany.
13 lata 4 miesiąc temu #179469 przez madziaska
No!!! W koncu jakis ruch na staraczkach ;)
Eash masz racje, ze tym co wiecznie planuja trudniej w zyciu, bo wiadomo jakie ono jest przewrotne. Poku co probuje to w sobie zmienic ;) A z tym prawkiem to moze jednak zdawaj teorie razem z jazda, bo teoria jest wazna chyba tylko jakis czas...
Milego dnia :)
Temat został zablokowany.
13 lata 4 miesiąc temu #179480 przez eash
wiecie co, dzisiaj moja Hanka obudzila sie o 4 nad ranem i wzielam ja na rece, zeby jeszcze troche przysnela. i jak juz usnela i polozylam sie z nia tak, ze spala na moich piersiach, to pomyslalam sobie "Boze, niewazne te miliony prób, setki wywalonych do kosza testow, a potem dodatkowe w ciąży kilogramy, żylaki, rozstępy, ból porodu i totalny rozkład fizyczny po cesarce, nieważna deprecha poporodowa, ogólny chaos w domu, niewyspanie, zmęczenie, stres, wieczne zakupy - bo wciąż z czegoś wyrasta i czegoś brakuje... - jej płacze, kolki, zaparcia, ząbkowanie... wszystko to nieważne, bo dla tych kilkudziesieciu minut spedzonych na leżeniu i patrzeniu, jak moje dziecko trzymane przeze mnie w ramionach śpi, jak spokojnie oddycha, na wdychaniu jej zapachu, jej ciepła - dla tych paru minut warto żyć"

wiecie, że dopiero jak się ma własne dziecko, człowiek zaczyna naprawdę kochać swoich rodziców, doceniać ich, być im wdzięcznym...

wiecie, jak się ma dziecko, w człowieku otwiera się milion drzwi, a za każdymi pytanie - kim ono będzie w życiu, jakie będzie, jakich wyborów dokona, ile razy zostanie skrzywdzone, czy będzie szczęśliwe, na kim się zawiedzie, kogo pokocha, czy będzie samo płakało nad moim grobem...?

macierzyństwo to czasem zwykła fizjologia albo logistyka... a czasem - coś mistycznego i choc tak oczywistego, to całkiem niezrozumiałego, tajemniczego i dziwnego...

każdej z was życzę, by doświadczyła choć ułamka tych odczuć, ktore się ma, leżąc sobie nad ranem w ciemnym pokoju i trzymając w ramionach śpiącego brzdąca...
Temat został zablokowany.
13 lata 4 miesiąc temu - 13 lata 4 miesiąc temu #179483 przez MlodaMama
PROSZĘ NIE ZAŚMIECAĆ FORUM! JEST STOSOWNY WĄTEK Z PROŚBA O GŁOSY.
www.zapytajpolozna.pl/forum/czas-relaksu...k/Page-4.html#179523
^^MODERATOR

[url=[url=http://
Temat został zablokowany.
13 lata 4 miesiąc temu #179518 przez Marta M
eash niesamowicie piszesz o macierzynstwie..napewno jest to cos wspanialego, co niebawem pewnie odczuje :):)

Mirella wypoczywaj, wypoczywaj :silly: :silly:
Temat został zablokowany.
13 lata 4 miesiąc temu #179528 przez saiko
eash napisał:

"Boze, niewazne te miliony prób, setki wywalonych do kosza testow, a potem dodatkowe w ciąży kilogramy, żylaki, rozstępy, ból porodu i totalny rozkład fizyczny po cesarce, nieważna deprecha poporodowa, ogólny chaos w domu, niewyspanie, zmęczenie, stres, wieczne zakupy - bo wciąż z czegoś wyrasta i czegoś brakuje... - jej płacze, kolki, zaparcia, ząbkowanie... wszystko to nieważne, bo dla tych kilkudziesieciu minut spedzonych na leżeniu i patrzeniu, jak moje dziecko trzymane przeze mnie w ramionach śpi, jak spokojnie oddycha, na wdychaniu jej zapachu, jej ciepła - dla tych paru minut warto żyć"


eash - wzruszyłam się i prawie poplakałam jak to przeczytałam. Jak ja chce tego doświadczyć, stworzyc taka istotkę i patrzyć jak dorasta
Temat został zablokowany.
Moderatorzy: kasiorailona
Reklama

Bestsellery

  • Koszulka Regularna mama

    Regularna mama

  • Koszulka Brioko baby

    Brioko Baby

  • Dzienniczek ciąży

    Dzienniczek ciąży

  • Dzienniczek żywienia dziecka

    Dzienniczek żywienia

  • Dzienniczek żywienia maluszka

    Dzienniczek żywienia

Reklama

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2007-2024 ZapytajPolozna.pl